poniedziałek, 28 lutego 2011

3.

K - Krystian
L - Lolita (ja,ja,ja)

K:  Cześć:-) ( nie cierpię, kiedy ludzie używają 'nosa' w emotikonach)
L:  Gratuluje wytrwałości.
K:  Hmm... A za co te podziękowanie? :-P (jakie znów podziękowanie?!)
L:  To nie podziękowanie, młotku, tylko skrajne zniechęcenie twoim uporem.
K: Ale ty jesteś nie miła dla mnie.... (głasku głasku?)
L: Skoro taka jestem niemiła, to po co do mnie piszesz?
K: Bo Cię lubię i mi się podobasz;-) (-.-)

To był krótki skecz pod tytułem 'Jak być idiotą - poradnik dla wytrwałych.' Ten oto wyżej wymieniony facet gnębi mnie już szmat czasu i jakoś nie zapowiada się by miał się odpierwiastkować. Ale nie o nim.

Dlaczego ludzie dla szybszego bicia serca wyrzekają się własnej dumy, sami stają się bezmyślnymi ssakami? Ten wyżej wie, że nic z tego nie będzie. Nie czerpię przyjemności z przywiązywania do siebie ludzi i pastwienia się nad nimi. Czasem zastanawiam się kto tu tak naprawdę jest ofiarą. Próbowałam mu zrobić pranie mózgu, ale nie ma czego prać. Skąd się biorą tacy ludzie?

Dlaczego większość dobrowolnie rezygnuje z wolności, daje się zakuć w kajdany i staje się niewolnikiem uczucia do kogoś? Tak się rodzą ograniczenia, których potem nie znosimy, staramy się zapić/zajeść/zaseksić. Po co się w to w ogóle pakować?

Zostanę dzisiaj jednorożcem.

środa, 16 lutego 2011

2.

Ktoś zażyczył sobie wpisu o cyckach. Informuję waćpana, że go nie będzie, tak samo jak i o seksie, bo aktualnie jestem na głodzie.

Otóż jakiś czas temu pewna trąba ośmieliła się przy mnie wyskoczyć z tekstem, że kochać można tylko raz. Ci, którzy mnie znają, zapewne domyślają się mojej reakcji. Po pięciu minutach rozmowy nastąpiła kapitulacja ów osobnika.
Problemem większości ludzi jest rzucanie patetycznymi hasłami w nadziei, że nie znajdzie się nikt, kto je skontrargumentuje. Z góry ostrzegam, że często z premedytacją czekam na takie właśnie potknięcia. Jedno z moich ulubionych zajęć to wytykanie ludziom ich głupoty.
To mnie dowartościowuje.

Zakładając, że w dzisiejszych czasach mówienie kocham jest na porządku dziennym, a dla większości to tak naturalne jak podtarcie tyłka po wyjściu ze Świątyni Dumania - cały świat powinien być jednym wielkim burdelem.
Gdybym za każdym razem wyrwała sobie jednego włosa słysząc hasło: To jest jedyny/jedyna, prędzej bym wyłysiała niż osiwiała.
Ludzie przychodzą i odchodzą. Niektórzy zmieniają życiorysy innych, reszta przechodzi niezauważalnie.
Mędrkowanie z podium w tonie: z perspektywy czasu widzę, że to ta osoba, też na nic się nie zda, bo nie jesteś w stanie przewidzieć, kogo spotkasz jutro.
Dziś kochasz całym sobą, za pięć lat w łóżku z żonką przejdzie Ci przez myśl, że to właśnie miłość, a jakiś czas później odnajdziesz szczęście w ramionach kochanki.
To się nazywa ewolucja. Wieczny postęp w szukaniu i pragnieniu posiadania więcej i więcej.

Rzecz jasna, jestem za. Obłuda wycieka mi uszami, często czuję się jak Kasandra, widzę nieco bardziej w przód, z nieco szerszej perspektywy. Miłość trwa wiecznie? Guzik prawda. To zaledwie kilka reakcji chemicznych, które znikają równie szybko, co się pojawiają.
Grunt to cieszyć się tym co się ma - dopóki nie pojawi się coś lepszego.


ps. Mój świat się zawalił. Czy to prawda, że mężczyźni sikają do umywalek??

wtorek, 15 lutego 2011

1.

Spodobało mi się tutaj. Mam swojego rodzaju małe zboczenie na punkcie czcionek, któremu tutaj jest jak w raju. Zobaczymy ile wytrzymam w jednym miejscu.

Nazywam się Magda, lubię malować paznokcie na czerwono, piję coca colę w nieprzyzwoitych ilościach i jestem uzależniona od myślenia. Mam sporą kolekcję niespełnionych obietnic i słabość do butów na wysokim obcasie.
Standardowo wypadałoby powiedzieć, że kocham muzykę, ale to oczywista oczywistość.
Jednym z moich marzeń jest zobaczyć Jezioro Kraterowe. Jednym z wielu.

Ale tak naprawdę, to ja się nie znam. Na sobie.